-Mogę?-usłyszałam
szept za plecami.
Nie odpowiedziałam,
a wysoki osobnik potraktował to jako zgodę. Usiadł obok, a jego ręka
przyciągnęła mnie. Po chwili płakałam w rękaw jego bluzy.
-Łukasz, czemu oni
mi to zrobili? Ja wiem, że chcieli dobrze, ale jak mam im ufać?-łkałam.
-Spokojnie. Ja
wiem, że to trudne…
-Muszę im wybaczyć,
ale strasznie mnie zawiedli…
-Inaczej nie
dałabyś sobie pomóc-zauważył-Wszystko się dobrze skończyło. Ty cieszysz się
życiem, masz nową przyjaciółkę, Grzesiek znalazł miłość…
-Tylko czemu to tak
boli?
Siedzieliśmy
jeszcze przez jakiś czas, ale Łukasz stwierdził, że trzeba się zbierać.
Doprowadziłam się do w miarę normalnego stanu i ruszyliśmy w kierunku ośrodka.
Wszyscy stali w holu, udając, że przed chwilą wcale nas nie obserwowali. Misiek patrzył na nas i po chwili wahania
podszedł i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego, nie chciałam myśleć o tym, jak
mnie oszukali. Musiałam to przemyśleć na spokojnie.
-Przepraszam, to
nie był mój pomysł, ale się zgodziłem. Wtedy wydał mi się jedynym i do tego
genialnym rozwiązaniem-zaczął się tłumaczyć.
-Muszę już wracać
do domu-szepnęłam.
-Ale… Laura…
-Jest już późno, a
przede mną kawał drogi. Jutro rano mam zajęcia.
Widziałam kątem
oka, jak Ziomek pokiwał głową. Michał odpuścił i razem z nim ruszyłam do pokoju
po rzeczy.
-Kocham cię, nie
chciałem, żeby to tak wyszło…
-Michał, ja też cię
kocham, ale w związku potrzeba też zaufania… Nie jestem zła, po prostu
strasznie się zawiodłam-opuściłam głowę.
-Jak mogę ci to
wynagrodzić?
-Nie wiem…
Poczułam jego palce
na podbródku. Zmusił mnie, bym spojrzała w jego piękne, ale teraz smutne oczy.
Wiedziałam, że strasznie mnie kocha. Sama nie wyobrażałam sobie życia bez
niego. Jego wargi musnęły moje. Najpierw delikatnie, a potem z większą namiętnością. Jego dłonie przyciągnęły
moje ciało tak, że przylegało idealnie do jego. Trwaliśmy chwilę w pocałunku.
-Naprawdę muszę już
jechać-szepnęłam, gdy jego usta odsunęły się od moich na kilka milimetrów.
-Nadal jesteś zła?
-To nie jest takie
proste… Wiem, że jestem od ciebie totalnie uzależniona i nie mogę bez ciebie
żyć. Będziesz musiał odpokutować…
-Będę tęsknił…
-Ja też… Zwłaszcza,
że za tydzień się nie widzimy…
-Co?
-Przecież jadę do
rodziców Piotrka…
-No tak…
Pomógł mi znieść
rzeczy. Pożegnałam się z chłopakami. Z Michałem ciężko było, bo wiedziałam, że
znów pozostanie nam skype i rozmowy telefoniczne na dwa tygodnie. W końcu
zmusiłam się, żeby odjechać.
Cały tydzień
myślałam o sytuacji z Kingą i Grześkiem. Postanowiłam im wybaczyć, bo bez nich
nadal krzyczałabym w nocy i chodziła do beznadziejnego psychologa…
Zastanawiałam się
też, jak będzie wyglądał weekend u państwa Nowakowskich. Postanowiłam upiec
specjalnie na tą okazję tak bardzo uwielbianą przez Pitera szarlotkę. Przy
wyborze ciuchów pomogła mi Zośka (właściwie pożyczyła mi sukienkę). Mieliśmy
jechać do nich w sobotę koło południa i wrócić w niedzielę wieczorem.
Zgodnie z umową,
siatkarz pojawił się u mnie w sobotę. Wychwalił mój strój i długo mi dziękował.
Ja ledwo go powstrzymałam przed rzuceniem się na jeszcze ciepłe ciasto.
Ruszyliśmy do Żyrardowa. Koło 13 zajechaliśmy pod jego rodzinny dom.
-Nie denerwuj się
tak-uśmiechnął się pocieszająco.
-Łatwo ci mówić…
Jeszcze nie zdarzyło mi się udawać czyjejś dziewczyny…
Kulturalnie
otworzył przede mną drzwi, potem chwycił moją dłoń i pociągnął w stronę domu.
Jego mama rzuciła się na niego. Zaraz za nią pojawił się jego ojciec.
-Mamo, tato,
poznajcie moją dziewczynę, Laurę-przedstawił nas sobie.
-Jaka
śliczniutka-jego mama Maria uściskała mnie serdecznie-Piotruś, mój mężczyzna,
znalazł sobie dziewczynę.
-No, synu, a już
zaczynałem się o ciebie martwić…
-Wchodźcie do
środka, rozgośćcie się…
Zostałam miło przyjęta.
Rodzice środkowego sprawiali wrażenie dumnych, że ich syn postanowił się
ustatkować. Pani Maria opowiadała mnóstwo historii o Piotrku. Przy obiedzie
musiałam opowiedzieć też coś o sobie. Pan Ryszard zdawał się zachwycony tym, że
mieszkam w Łodzi, bo mogłoby to skłonić
jego syna do przeprowadzki bliżej rodzinnego domu.
-Piotruś, idź
otwórz, to pewnie ciocia Gienia-jego matka wygoniła go na korytarz, gdy rozległ
się dźwięk dzwonka.
-Czemu nie mówiłaś,
że przyjedzie?-zapytał z dziwną miną.
-Idź otwórz, a nie
gadasz. Nie mogła przegapić takiej okazji.
Po chwili do salonu
wparowała otyła, starsza pani.
-To ty jesteś
dziewczyną Piotrusia?-podeszła do mnie i poklepała mnie po plecach.
Zaczęło się
przesłuchanie. Gdzie i kiedy się poznaliśmy. Na co Piotrek opowiedział
niestworzoną historię o ratowaniu mi życia. Miałam ochotę go zamordować, ale
widziałam, że jest szczęśliwy, gdy rodzina go chwali.
-Mój
bohater-rozpływała się z zachwytu jego matka-Odważny po ojcu…
Gdy pani Maria
pokroiła moją szarlotkę, wszyscy zaczęli mnie komplementować.
-Widzisz, Gieniu?
Taka synowa to skarb. Mądra, studentka, ładna, skromna i gotować
potrafi-wymieniał pan Ryszard.
-Nie będę ci
musiała paczek z jedzeniem przesyłać, kochanie-matka siatkarza poczochrała jego
włosy.
-A Laura umie grać
na pianinie-wypalił nagle.
-To cudownie!
Artystka! Mam nadzieję, że kiedyś nam coś zaprezentujesz…
Głównie
przysłuchiwałam się rozmowie. Państwo Nowakowscy może i byli sympatyczni, ale
też okropnie denerwujący… Piotrek co jakiś czas obejmował mnie ramieniem lub
chwytał moją dłoń. Czego się nie robi dla przyjaciół…
Wieczorem, pani
Nowakowska zaprowadziła mnie do pokoju siatkarza. On miał zaraz przyjść, tylko
poszedł po rzeczy. Usiadłam na łóżku, napisałam do Michała i zastanawiałam się,
w co ja się w ogóle wpakowałam. Nazywano mnie synową, a pani Maria kazała mi do
siebie mówić „Mamo”. Okropnie się czułam, okłamując tych ludzi…
-Jestem-wysapał
Piotrek, stając w progu.
-Czemu ich okłamujesz?-zapytałam.
-Zawsze rodzina
porównywała mnie do mojego kuzyna Rafała. Ja byłem świetny w siatkówkę,
dostałem się do reprezentacji, a i tak on był zawsze lepszy. Ja zdobyłem medal,
a Rafał znalazł sobie dziewczynę. Grałem w najlepszych klubach, a on wziął
ślub. Niedługo zostanie ojcem, a ja dalej nie mam dziewczyny…
-Piotrek, oni cię
kochają. Na pewno są z ciebie dumni i zrozumieliby, że kariera na razie jest
dla ciebie najważniejsza, a jeszcze czekasz na kogoś wyjątkowego.
-Tak myślisz?
-Jestem tego pewna.
-Dzięki-przytulił
mnie.
-To jak? Powiesz im
prawdę?
-Zwariowałaś?
Zamordowaliby mnie za to, że ich okłamałem…
Pokręciłam tylko
głową z dezaprobatą. Wykąpaliśmy się i trzeba było się położyć. Ja wskoczyłam
do łóżka, a Piotrek z miną męczennika zwinął się na podłodze.
-Zimno tu… I pewnie
są pająki… A te roztocza…-gadał jak potłuczony.
-Piter, miałeś
spać.
-Ale ja się boję
pająków… I tu jest strasznie twardo.
Przez pół godziny
słuchałam jego narzekań. W końcu zmiękłam.
-Możesz położyć się
ze mną-od razu zerwał się z podłogi i wlazł do łóżka-Ale łapy przy sobie! I nie
mów Michałowi, bo jeszcze by coś sobie pomyślał…
-Dziękuję! Jesteś
kochana!
-Śpij już, bo
grabisz sobie…
Gdy rano się
obudziłam, jego wielkie ręce oplatały moje ciało.
-Piotrek! Wstawaj!
Weź te łapy!
Próbując uwolnić
się z jego objęć, zepchnęłam go niechcący z łóżka. Nadal mnie trzymał, więc
spadłam razem z nim. Narobiliśmy hałasu. Ja leżałam na nim, gdy drzwi się
otworzyły i stanęła w nich ciotka Genowefa. Wytrzeszczyła oczy, mruknęła coś
pod nosem i szybko opuściła pomieszczenie.
-No i coś
narobił-warknęłam.
-Nic się przecież
nie stało…
Zeszliśmy na
śniadanie. Pani Maria cały czas się do mnie uśmiechała. Po posiłku Piotrek
zaproponował mi spacer, żebym mogła odpocząć od jego rodziny. Chodząc po
Żyrardowie, wykorzystałam sytuację i zadzwoniłam do Michała. Trochę się
zagadaliśmy i dopiero Piotrek sprowadził mnie na ziemię, mówiąc, że trzeba
wracać na obiad.
Gdy tylko
przekroczyliśmy próg, wiedziałam, że coś się święci. Wszystko wyjaśniło się, gdy
podszedł do nas ojciec siatkarza.
-Rafał z Dominiką
przyjeżdża. Zaraz powinni być.
Widziałam, że
środkowego nie ucieszyła ta informacja. Z obiadem czekaliśmy na ich przyjazd. W
końcu zobaczyłam tego „lepszego” kuzyna i jego żonę z dużym już brzuchem.
Przedstawiliśmy się sobie i zasiedliśmy do stołu. Rafał dużo mówił, a wszyscy
chętnie go słuchali.
-I chciałem wam
powiedzieć, że to będzie chłopak-dodał z uśmiechem, kładąc dłoń na brzuchu Dominiki.
Państwo Nowakowscy
byli zachwyceni, a Genowefa prawie udusiłaby przyszłych rodziców z radości.
-A wy? Kiedy
ślub?-zapytał.
Słysząc to pytanie,
zakrztusiłam się herbatą.
-My jeszcze…-zaczęłam.
-Jeszcze nie wiemy,
ale prawdopodobnie za rok, jak Laura skończy studia-spiorunowałam go
spojrzeniem.
Potem wszyscy usiedli
w salonie. Piotrek nerwowo ściskał moją dłoń. Widziałam, że Rafał i Dominika
bardzo się kochają, na każdym kroku to okazywali.
-Jak wy ładnie
razem wyglądacie-zachwycała się Genowefa.
-Przepraszam-szepnął
Piotrek.
Nie zdążyłam nawet
zapytać za co, bo pochylił się i zamknął mi usta pocałunkiem.
________________________________________
Sama dziwię się temu, co tu napisałam...
Mam nadzieję, że się podoba i nie zamordujecie Piotrka ;]
Rozdział dla Moniś, mojej ulubionej adminki ze strony Siatkówka jest bowiem, zacnym sportem Milordzie. *.* ;] Akurat dużo Pitera dla Ciebie ^^
Przepraszam, że późno, ale znów tak jakoś wyszło...
Ostatnio zapomniałam wypowiedzieć się o meczu między Resovią a Jastrzębskim... Cóż... Brawo Michał!!! Ale i tak wolałabym, żeby Resoviacy wygrali... ;]
Jak myślicie? Laura zamorduje Piotrka? Czy Michał to zrobi? I czy rodzice poznają prawdę?
Zachęcam do komentowania :)
Cieszę się, że przypadł Wam do gustu Zibi z Koksikiem :D
Życzę miłego weekendu i dużo słońca :D
Buziaki ;*
Buziaki ;*
Łapcie bohatera dzisiejszego rozdziału ;)
Jak Michał nie zabije Pita to Laura to pewnie zrobi ;-)
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Na Pita to ja nie mam słów, ale się chłopaczyna wkopał xD
UsuńOhohohoho, to się porobiło! Wolę teraz nie być w skórze Piotrka, jak Michał się o tym dowie!
OdpowiedzUsuńMichał ma być z Laurą, a nie Pit :|
OdpowiedzUsuńPrzypadkiem przegapiłam jeden rozdział(który już nadrobiłam) a tu się tyle dzieję :D
OdpowiedzUsuńNie no po prostu uwielbiam ten rozdział i to opowiadanie. Mi tam się podoba, niech się całują, będzie weselej :D Świetny rozdział:) Uwielbiam:)
Pozdrawiam serdecznie:)
No dobrze, że Laura im wybaczyć to co zrobili. Oby ta sytuacja nie zepsuła sytuacji między Laurą Piotrkiem a Miśkiem.
OdpowiedzUsuńYyyy... Jestem w lekkim szoku. Ciekawe co zrobi Michal jak sie o tym pocalunku dowie. :-\ Ale i tak kocham ten blog :-D
OdpowiedzUsuńUuu ale się porobiło 0_o
OdpowiedzUsuńMam jednak nadzieje że Michał się o tym nie dowie.
Pozdrawiam
PIOTREK MISTRZU XDDDD
OdpowiedzUsuńZa Pituśiz się już nie gniewam czuję że w kolejnych rozdziałach będzie ostro :D #Moniś
OdpowiedzUsuńJestem ogromnie ciekawa jak Pit się z tego wyplącze. Nieźle narozrabiał :p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Kocham to opowiadanie! Nie dawno je znalazłam i do tond się nie mogłam od niego oderwać. Piotrek nieźle namieszał. Ciekawe co na to powie Laura. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :http://volleyball-my-life.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń